Strony

2014/02/02

a month in photographs: january


Dobry wieczór! Styczeń już minął, brawo, spadł śnieg i wszyscy mamy go już dość, ja udaję że się uczę i coś tworzę, lecz słusznie nikt w to nie wierzy, tak naprawdę tylko się turlam przez życie, czyli nic nowego. Oto kilka styczniowych zdjęć. Na trzech ostatnich studniówkowicze, ach studniówka, punkt kulminacyjny stycznia. Niestety nie uchowało się żadne przyzwoite zdjęcie mojej sukienki, mianowanej suknią księżniczki przedszkolnej. Ale nic nie szkodzi, założę ją pewnie jeszcze jakieś milion razy. A jeśli ktokolwiek jest ciekawy jak było, to było wyśmienicie. Poza tym, że dopiero po powrocie naprawiłam lampę błyskową do la sardiny, lomo relacja zatem nie powstała, ale nie ma co płakać. Słabo ostatnio z tymi zdjęciami, rozleniwiłam się i ręce mi jakby zwiotczały, zresztą nie mam czemu robić zdjęć poza kubkom z kawą, i kubkom z herbatą, mój żywot został sprowadzony do dwóch ograniczonych, horyzontalnych przestrzeni w moim pokoju - stołu i łóżka. Przepraszam więc za monotonność, nie oczekuję przebaczenia.
Zdjęcie pierwsze zrobiła Magda.

Szósty dzień stycznia, płachta zniknęła, a przygnębiający błotośnieg jeszcze nie istniał
Zimnozimnozimnozimno zimno
Tak, mam dziką obsesję na punkcie tego kubka 
Wtedy sto, nie umiem liczyć, ale dziś już chyba tylko dziewięćdziesiąt dwa dni do matury.

2013/12/06

december in warsaw


Nadszedł grudzień, a z nim ta trudna do przetrawienia świadomość, że będzie to zapewne najmniej przyjemny grudzień mojego dotychczasowego, bardzo rzecz jasna fascynującego życia, właściwie to jedną nogą jesteśmy już w nowym roku, studniówka coraz bliżej, matura coraz bliżej i tak dalej. Z drugiej strony, tyle się ostatnio w Warszawie dzieje, że jest mi strasznie szkoda, bo nie mam czasu nawet na ułamek tych wszystkich atrakcji. A gdy jednak mi się udaje, to jest to niebywały sukces. Przez to wszystko przyszło mi jednak do głowy, że warto się podzielić tym, co mnie samą ostatnio zaciekawiło i co może zainteresować również Was. Kto wie, może uda mi się nawet tworzyć taką notkę każdego miesiąca, hoho, chociaż z drugiej strony wiadomo, w moim przypadku jeden post w ciągu dwóch miesięcy to ostatnio ogromny sukces - aż tak bardzo więc nie szalejmy. 

Piątek 6/12. W dzisiejszy, mikołajkowy wieczór, w SARPie odbywa się wernisaż projektów z warsztatów Wspólne Miasto organizowanych przez Dom Kereta. Jeden z projektów współtworzyłam ja, dlatego serdecznie zachęcam do zajrzenia! Oczywiście moją obecność na wernisażu szlag trafił, bo przez kataklizm który nas nawiedził, nie uśmiecha mi się za bardzo wychodzenie z domu. Wystawa trwa jednak do niedzieli, więc mam nadzieję że jeszcze się uda.
Drugi wernisaż tego wieczoru to Coming Out Akademii Sztuk Pięknych, czyli przegląd najlepszych dyplomów ze wszystkich wydziałów. Późnym wieczorem jest afterparty, natomiast w następnych dniach mają się odbywać różne interesujące warsztaty fotografii, grafiki czy rysunku - więcej do przeczytania na stronie wydarzenia. Podziwiać będzie można do 15 grudnia.


Sobota 7/12. Dzień wyczekiwany przez co najmniej pięć miliardów ludzi, a mianowicie - zapalenie świątecznej iluminacji Traktu Królewskiego! Tak! Niby tylko głupie świecidełka, ale od razu robi się od nich odrobinę wspanialej. Jeszcze wczoraj brakowało śniegu do odczucia aury w pełni, ale całe szczęście Ksawery troskliwie o to zadbał, zatem spacer jest zdecydowanie obowiązkowy.

Niedziela 8/12. Najbliższy weekend to ostatnia szansa na zobaczenie wystawy festiwalu Warszawa W Budowie: Zawód Architekt, w Muzeum Historii m. st. Warszawy Na Rynku Starego Miasta. Festiwalowi towarzyszyło mnóstwo wykładów, warsztatów, pokazów filmowych i spotkań, mnie udało się niestety skorzystać tylko raz. Byliście? Jak wrażenia? Jeśli nie, to w niedzielę finisaż koniecznie!


Poza tym, najbliższy weekend to dwie opcje dla osób szukających ciekawych, pięknych, stylowych i fajnych prezentów na Święta, a którym tłum ludzi nie jest straszny - targi Hush w Zamku Królewskim trwające całą sobotę i niedzielę, a także Mustache Warsaw w Pałacu Kultury.

Art Yard Sale edycja świąteczna jest za to funkcjonującym przez okrąglutki miesiąc pop-up shopem na Pięknej 19, w którego ofercie jest bardzo dużo bardzo ładnych rzeczy, więc jeśli chcecie sprawić komuś na Święta trochę dobrego dizajnu, oto właściwy adres.

Na koniec, do 15/12 trwa jeszcze wystawa Zdjęcie Miasta w Teatrze Nowym, a przed 6 stycznia wybrać się należy do Muzeum Sztuki Nowoczesnej na Malarzy Ilustracji i W Sercu Kraju. 



2013/10/20

clair

Untitled
Untitled
Untitled

Untitled
Untitled
Untitled
Untitled
Untitled
Untitled
Untitled
Untitled
Untitled

Zrobione w ciągu kilku ostatnich tygodni zdjęcia z Warszawy, Berlina, czterech ścian. Łapanie światła, poranków i wieczorów. Nadwrażliwość. Mimo wielu okoliczności mających na celu wpędzenie mnie w nerwicę, jesień jeszcze nigdy nie była tak miła. Dobrze jest mieć jak odetchnąć.

59990017
59990023
59990019

2013/09/23

moor

IMG_6305sm

The beginning of autumn is such an exceptional time. In a way it allows you for that wistful and slightly melancholic mood in which I find the utmost pleasure to wallow from time to time, and although that mood can really struck me irregardless of time in the year, autumn is the season when it really seems right. It's cold and dark outside, perfect sounds of Miles Davis filling your soul, intermingling with the rain behind your window, your tea is evaporating up from your enormous mug, too big to hold it in one hand. So there you are, listening to some good jazz, wearing a chunky knit, sitting with your legs squat, and you're contemplating, daydreaming, thinking about the future, frowning over the upcoming life decisions, and on top of that you're in a sort of creative frenzy, so many ideas blossoming, but only in your head, because you have no power for actual creation. Eventually something must happen, an awakening from this melancholic state, there's so much to devise and reconsider, but for now you are only able to be pensive and full of a million thoughts. And the most you can do is get up to grab another cup of tea.

Dawno mnie tu nie było. Ogrom wszystkiego mnie przytłoczył, miesiąc minął, a tu już jesień.
Ale początek jesieni to taki dobry czas. Daje jakieś przyzwolenie na odrobinę melancholii i ten nastrój, w którym uwielbiam się od czasu do czasu pławić, a dopaść może niezależnie od pory roku, ale to właśnie jesienią wypada. Za oknem już chłodno i ciemno, deszcz bębni w szyby i miesza się z doskonałymi, wypełniającymi duszę dźwiękami Milesa, herbata paruje z ogromnego kubka, zbyt dużego, by utrzymać go jedną ręką. Siedzi więc człowiek z tą herbatą i słucha, ciepły sweter, nogi podkurczone, i kontempluje, daje się trochę ponieść fantazji, myśli o przyszłości, o nadchodzących życiowych wyborach, do tego wszystkiego ogarnia go umysłowy szał twórczy, tyle pomysłów, ale jeszcze trochę za mało sił na ich realizację. Kiedyś wreszcie musi nastąpić mobilizacja, a przynajmniej powinna, tyle do zrobienia, tyle jeszcze do wymyślenia, przemyślenia i obmyślenia, a na razie człowiek ten zdolny jest jedynie do zamyślenia się. Szczytem mobilizacji jest pójście do kuchni i zaparzenie nowej herbaty.

IMG_6323sm
IMG_6344sm
IMG_6414sm
IMG_6346sm