2014/09/12

sofar sounds at smolna 36

Untitled
IMG_8231

Macie czasem tak, że znajdując się w jakimś niesamowitym miejscu po raz pierwszy, odczuwacie swego rodzaju zmaterializowanie wyobrażeń, bo właśnie tak od zawsze w waszej głowie wyglądała stara kamienica, której każdy zakamarek jest zdominowany przez aktywność artysty? No, powiedzmy że trochę tak miałam, gdy w ostatnią sobotę odwiedziłam Smolną 36.

Chair / MTB

Magda zaprosiła nas do dawnej pracowni swojego dziadka, Karola Tchorka, z okazji koncertu Sofar Sounds Warsaw. Przed rozpoczęciem, gdy wszyscy się krzątali, próbowali i rozstawiali sprzęt, mieliśmy chwilę na podziwianie i słuchaliśmy trochę o tej wyjątkowej przestrzeni, której odnowienie jest zasługą mamy Magdy - obecnie to siedziba fundacji Tchorek-Bentall.

IMG_8244
Untitled

Wyjątkowo mi się spodobały te dziewiętnastowieczne ukraińskie kafle, ale jest tam więcej równie albo i bardziej interesujących rzeczy, mnóstwo niedokończonych rzeźb Tchorka, książek i jakichś prywatnych archiwów czy zbiorów, nie mówiąc już o wielu cudnych, starych meblach. Nie wiedziałam trochę, na czym zaczepić wzrok.

Untitled
IMG_8235sm-horz

Z czterech wykonawców, którzy występowali, skojarzyłam jedynie Daniela Spaleniaka, i to tylko dlatego, że parę dni wcześniej zaczęłam go obserwować na instagramie z powodu bardzo ładnych zdjęć z Islandii (doprawdy niezbędna anegdota). W każdym razie, było naprawdę bardzo kameralnie i przyjemnie, występów słuchaliśmy siedząc na łóżku stojącym na piętrze-poddaszu.

Untitled
IMG_8278sm-horz
Untitled

Niewątpliwie było to jedno z ciekawszych miejsc, w których miałam okazję być na koncercie, choć bardzo chciałabym tu jeszcze kiedyś przyjść, gdy będzie zupełnie cicho i spokojnie. A żeby dowiedzieć się więcej o Sofar, rzućcie okiem na ich główną stronę albo nasz warszawski fanpage. Miłego weekendu!

IMG_8283
IMG_8293


2014/09/02

three days in breslau

Untitled

Wreszcie wiem. Wrocław jest super! Tak bardzo mi się tam spodobało, że chyba odrobinę zbyt bardzo, bo jako lokalna patriotka trudno mi przyznać, że z chęcią przeniosłabym stamtąd do Warszawy parę rzeczy. Uroczy, czerwony Most Piaskowy, całodobowe kwiaciarnie z Placu Solnego, miejskie kamienne leżanki z Nowego Targu i kino pokroju Nowych Horyzontów. Jednym z głównych pretekstów do odwiedzenia właśnie tego miasta była wystawa Tauromachia w Muzeum Architektury - strasznie żałuję, że nie można było robić zdjęć i że nie miałam nic do pisania, bo naprawdę jest na co patrzeć - więc wszystkim bardzo gorąco polecam, a już zwłaszcza entuzjastom Picassa, Dalego lub Goyi.

Zostawiam Was ze zdjęciami-komórczakami, miłego oglądania.

Untitled
Tak jak zegar tyka: Ossolineum / Uniwersytet Wrocławski / Tajne Komplety / Nowe Horyzonty

Untitled
A tu relacja z wizyty w ogrodzie botanicznym: opuncja / rybcie / kaktusiarnia / asfodel

Untitled
Untitled
Untitled
Untitled
Świetna Hala Stulecia i bardzo ciekawa wystawa jej poświęcona wewnątrz

Untitled
Untitled
Untitled
Untitled
Untitled
Untitled
Untitled
Untitled

2014/08/31

do it yourself: shibori

IMG_8106sm

Przezornie, jadąc na wieś, wzięłam ze sobą wielką torbę starych prześcieradeł, niepotrzebnych ścierek i dwie koszulki na zniszczenie. Okazało się, że nawet ich za bardzo nie zniszczyłam, wręcz przeciwnie - plan zrobienia shibori powiódł się całkiem dobrze. Co tylko dowodzi, że to naprawdę nic trudnego.

Shibori to japońska metoda farbowania tkanin w rozmaite wzory, tradycyjnie, przy użyciu mineralnego pigmentu indygo. Ja niestety takiego nie zdobyłam, ale można sobie równie dobrze poradzić ze zwykłym barwnikiem w proszku, a takie są dostępne w każdym szanującym się plastyku.

IMG_8009sm

Potrzebne rzeczy
  • barwnik do tkanin w proszku (ja użyłam chabrowego, niebieskiego i wiśniowego)
  • tkanina z naturalnego włókna (bawełniane prześcieradła, poszewki, koszulki itd.)
  • dużo gumek recepturek, klipsy do bielizny itp. - według uznania
  • drewniane deski, klocki, patyczki i inne kształty - według uznania
  • sól i ocet
  • gumowe rękawice

Co robimy

1. Zwijamy i związujemy.

IMG_8012sm
IMG_8014sm
IMG_8010sm

Możliwości złożeń i wiązań są chyba nieskończone, moim najbardziej udanym dziełem jest jedno z prześcieradeł pofarbowanych na niebiesko:

Untitled

Aby uzyskać podobny efekt, wystarczy złożyć materiał najpierw wszerz w harmonijkę, a potem wzdłuż, znowu w harmonijkę, ale tym razem w kształcie trójkąta. Powstały pękaty trójkąt wystarczy przewiązać w kilku miejscach recepturkami - ja związałam przez środek i wokół wierzchołków. 

2. Gotujemy wodę.

Raczej dużo, bo powinno wystarczyć na zanurzenie całej tkaniny.

3. Rozpuszczamy barwnik w kubku wrzącej wody, dosypujemy 3 łyżki soli.

4. Do miski wlewamy gorącą wodę, dolewamy rozrobiony barwnik.

5. Wrzucamy nasze szmatki! 

Untitled

Plusk, plusk, w tym momencie trzeba złapać gumowe rękawice. Trochę mieszkamy i dociskamy materiał, trzymamy z 2-3 minuty. 

6. Zdejmujemy drewniane opancerzenie i recepturki, delikatnie wyciskamy i przekładamy do drugiej miski.

W drugiej misce jest zimna woda z odrobiną octu (nie za dużo, żeby potem materiał nie walił za bardzo octem) (fuj). Płuczemy w takim roztworze minimum 2-3 razy.

7. Wykręcamy porządnie i rozwieszamy do wyschnięcia.

8. PODZIWIAMY NASZE ARCYDZIEŁA.

Untitled

Harmonijka zablokowana parą drewnianych desek/klocków (lub innych płaskich kształtów) to prosta, pewna i skuteczna metoda, ale można też zdać się na własną inwencję i wymyślać nowe sposoby. Zwijanie po przekątnej, wtykanie między warstwy cienkich patyczków, ciasne związywanie recepturkami wokół rury PCV, lub skręcanie i obwiązywanie w losowych miejscach. Polecam instrukcje tutaj

Zabawa jest przednia, a niezbyt czasochłonna, wprawdzie wakacje dla niektórych właśnie się kończą, ale może trafi się jeszcze jakiś ciepły weekend (na upartego da radę i w łazience/na balkonie). Do zobaczenia!


IMG_8100sm