2014/08/31

do it yourself: shibori

IMG_8106sm

Przezornie, jadąc na wieś, wzięłam ze sobą wielką torbę starych prześcieradeł, niepotrzebnych ścierek i dwie koszulki na zniszczenie. Okazało się, że nawet ich za bardzo nie zniszczyłam, wręcz przeciwnie - plan zrobienia shibori powiódł się całkiem dobrze. Co tylko dowodzi, że to naprawdę nic trudnego.

Shibori to japońska metoda farbowania tkanin w rozmaite wzory, tradycyjnie, przy użyciu mineralnego pigmentu indygo. Ja niestety takiego nie zdobyłam, ale można sobie równie dobrze poradzić ze zwykłym barwnikiem w proszku, a takie są dostępne w każdym szanującym się plastyku.

IMG_8009sm

Potrzebne rzeczy
  • barwnik do tkanin w proszku (ja użyłam chabrowego, niebieskiego i wiśniowego)
  • tkanina z naturalnego włókna (bawełniane prześcieradła, poszewki, koszulki itd.)
  • dużo gumek recepturek, klipsy do bielizny itp. - według uznania
  • drewniane deski, klocki, patyczki i inne kształty - według uznania
  • sól i ocet
  • gumowe rękawice

Co robimy

1. Zwijamy i związujemy.

IMG_8012sm
IMG_8014sm
IMG_8010sm

Możliwości złożeń i wiązań są chyba nieskończone, moim najbardziej udanym dziełem jest jedno z prześcieradeł pofarbowanych na niebiesko:

Untitled

Aby uzyskać podobny efekt, wystarczy złożyć materiał najpierw wszerz w harmonijkę, a potem wzdłuż, znowu w harmonijkę, ale tym razem w kształcie trójkąta. Powstały pękaty trójkąt wystarczy przewiązać w kilku miejscach recepturkami - ja związałam przez środek i wokół wierzchołków. 

2. Gotujemy wodę.

Raczej dużo, bo powinno wystarczyć na zanurzenie całej tkaniny.

3. Rozpuszczamy barwnik w kubku wrzącej wody, dosypujemy 3 łyżki soli.

4. Do miski wlewamy gorącą wodę, dolewamy rozrobiony barwnik.

5. Wrzucamy nasze szmatki! 

Untitled

Plusk, plusk, w tym momencie trzeba złapać gumowe rękawice. Trochę mieszkamy i dociskamy materiał, trzymamy z 2-3 minuty. 

6. Zdejmujemy drewniane opancerzenie i recepturki, delikatnie wyciskamy i przekładamy do drugiej miski.

W drugiej misce jest zimna woda z odrobiną octu (nie za dużo, żeby potem materiał nie walił za bardzo octem) (fuj). Płuczemy w takim roztworze minimum 2-3 razy.

7. Wykręcamy porządnie i rozwieszamy do wyschnięcia.

8. PODZIWIAMY NASZE ARCYDZIEŁA.

Untitled

Harmonijka zablokowana parą drewnianych desek/klocków (lub innych płaskich kształtów) to prosta, pewna i skuteczna metoda, ale można też zdać się na własną inwencję i wymyślać nowe sposoby. Zwijanie po przekątnej, wtykanie między warstwy cienkich patyczków, ciasne związywanie recepturkami wokół rury PCV, lub skręcanie i obwiązywanie w losowych miejscach. Polecam instrukcje tutaj

Zabawa jest przednia, a niezbyt czasochłonna, wprawdzie wakacje dla niektórych właśnie się kończą, ale może trafi się jeszcze jakiś ciepły weekend (na upartego da radę i w łazience/na balkonie). Do zobaczenia!


IMG_8100sm

2014/08/25

mixtape monday: loud city song

69180016
Koncert Julii Holter

W momencie gdy to czytacie, ja prawdopodobnie próbuję się nie zgubić we Wrocławiu albo desperacko szukam jedzenia by ukryć się przed deszczem. Nieważne. Dziś kolejny post muzyczny, na końcówkę wakacji (hihi, ja jeszcze niemal calutki miesiąc, to cudowne). Głównie moje odgrzewane muzyczne kotlety, ale jest szansa, że jeszcze ich znacie, poza tym są bardzo soczyste (to słowo jest tak okropne, że musiałam go użyć). Swoją drogą, chcę strasznie podziękować za odzew pod pierwszym muzycznym postem, przesłuchałam wszystko i większość naprawdę bardzo mi się spodobała! Dziś nie omieszkam poprosić o to samo, więc piszcie koniecznie w komentarzach, jakie melodie Wam towarzyszyły tego lata.

Znowu nastąpił całkiem przypadkowy synchron z wywołaniem kliszy kilka dni temu, więc i tym razem będą zdjęcia na dokładkę. Skoro już jesteśmy przy koncercie Julii Holter sprzed ponad miesiąca, to niech będzie pierwsza. Gdybym umiała grać i śpiewać, to pewnie chciałabym nagrać właśnie taki album jak "Loud City Song".


69180012
Londyn


69180018
Chorwacja



69180023
To też Chorwacja



Anthony Chorale, czyli Olivier Heim z tres.b. Dowiedziałam się o nim kilka dni temu i żałuję, że nie wcześniej, bo nie pogardziłabym koncertem, a akurat był w Stacji Mercedes.

69180020
Znowu Chorwacja


69180031
Warszawa - mina zbitego kota



Bo jazz jest super i Paul Desmond to mistrz, a idzie jesień, więc jazz jest po prostu obowiązkowy.

69180037
To też Warszawa, lecz lubię myśleć że wygląda prawie jak Detroit

Po dwukrotnym obejrzeniu Only Lovers Left Alive sądzę, że przyjdzie jeszcze kiedyś trzeci i kolejne. Tymczasem męczę ścieżkę dźwiękową, bo jest równie niesamowita. A przy okazji (czy nie wspominałam już o tym wcześniej?) jestem fanką, albo bardziej fanatyczką, Toma Hiddlestone'a. Nie wiem czy kiedykolwiek wyrosnę z bycia fandziewczynką.



To już wszystko. Przypominam również, że jeśli przyszłaby Wam kiedyś ochota na nękanie mnie pytaniami lub uważacie, że mogę w czymś pomóc - zapraszam tutaj. Miłego ostatniego tygodnia sierpnia!

2014/08/21

rustic raw

IMG_8000-horz

Studium pękatych pomidorów i gruszek twardych jak życie. Napawanie się zapachami szklarni, aksamitek i babcinego obiadu. Chyba nie napiszę dziś nic górnolotnego ani niezbędnego, więc niech zostaną same zdjęcia, proste i błogie jak wiejskie życie u schyłku lata. Następnym razem będzie więcej słów, i pokażę Wam, jak robi się chabrowe cuda ze starych prześcieradeł.

IMG_8001sm
IMG_7985sm-horz
IMG_7988sm
IMG_7993sm-horz
IMG_8089sm
IMG_8065sm

(akuku)

Untitled

(@agatanc - dziecko instagrama - tam mnie śledźcie)

2014/08/05

mandre, pag

IMG_7736

Na Pagu, wyspie na północnym krańcu Dalmacji, spędziłam cały tydzień i w życiu bym nie przypuszczała, że tyle czasu nad morzem mi nie wystarczy. Spodziewałam się nawet, że się trochę wynudzę, jednak całe szczęście tak się nie stało. To przepiękne miejsce, pewnie też dlatego, że duża powierzchnia wyspy nie jest jeszcze skalana jakimiś ludzkimi zachłannościami, a wyższe pagóry pokryte są tylko kamieniami, skałami i wątłymi krzaczkami. Księżycowe krajobrazy, przejrzysta woda i nocne niebo usiane Drogą Mleczną sprawiły więc, że przybyło mi dość sporo kadro-wspomnień do przetrzymywania w zakamarkach pamięci.

IMG_7723-horz

Nie mam zielonego pojęcia, czym jest ten kwiat po prawej, ale wygląda wyjątkowo kosmicznie

IMG_7729
IMG_7712
IMG_7730
IMG_7659

Uprzedzam, że to nie ja uśmierciłam te jeżowce, choć sama nie mogłam się oprzeć szturchnięciu kilku podczas pływania - podziwianie podmorskiego świata było jedną z moich głównych rozrywek, na dnie leżało mnóstwo czarnych strzykiew (właściwie, wolę wdzięczniejsze miano ogórek morski), ale darowałam sobie umieszczanie tutaj ich zdjęcia, tak czy inaczej, obserwowałam je z wielkim zafascynowaniem.

IMG_7713
IMG_7745
IMG_7684-horz
IMG_7663
IMG_7780
IMG_7667
IMG_7798

Uwielbiam patrzeć, jak woda wiruje wokół kamieni i obmywa skały - z serii "tysiąc niepotrzebnych faktów o mnie"

IMG_7757
IMG_7772

Przecudne były te zachody.

IMG_7747-horz

Na koniec mam jeszcze kilka widoczków z telefonu. Jeśli nie macie mnie na instagramie, to oczywiście gorąco się polecam (agatanc), bywam tam zdecydowanie częściej. Do zobaczenia niebawem!

Untitled
Untitled
Untitled
14839049805_13ce85c665_o-horz
Untitled
Untitled
Untitled